20Nasz wyprawa do Azji zakończyła się. Pozostały wspomnienia i… masa fantastycznych zdjęć. I trochę przemyśleń, zwłaszcza tych, dotyczących doboru sprzętu i optymalnego zapakowania się na tego typu wyprawę. Czy z tą wiedzą zabrałbym taki sam zestaw sprzętowy? O tym w dalszej części artykułu.
Autor: Dariusz Pietrzak
Vang Vieng i Luang Prabang – to kolejne cele na naszej podróżniczej mapie. W drodze dowiadujemy się, że na naszej trasie znajduje się zakład soli. Zupełnie spontanicznie decydujemy się go odwiedzić. Tak powstaje kolejna, ciekawa fotorelacja, do której Cię serdecznie zapraszam.
Czas zakończyć przygodę fotograficzną z Tajlandią i udać się w dalszą podróż. Kolejnym punktem na mapie był Laos. Jako środek transportu wybraliśmy tym razem autokar. Piękne widoki rekompensowały nam trudy podróży. Żałowaliśmy tylko, że w trakcie nie mogliśmy fotografować. Po 12 godzinach dotarliśmy do Vientiane, stolicy Laosu. Różnicę pomiędzy Laosem a Tajlandią odczuliśmy natychmiast i właśnie to staraliśmy się pokazać na kolejnych fotografiach, stworzonych przy pomocy niewielkiego kompaktu – FujiFilm XF10.
Spakowani, pełni optymizmu i żądni egzotycznych kadrów ruszyliśmy w podróż. Nasze bagaże na 3 osoby obejmowały około 110 kg. Startowaliśmy z Torunia pociągiem do Warszawy, następnie Dubai i przesiadka do Bangkoku. Stamtąd już tajskimi liniami udaliśmy się do Chang Mai. To był nasz pierwszy przystanek.
Wyprawa fotograficzna rządzi się swoimi prawami – zarówno pod kątem celu podróży, jak i samych przygotowań. Zwyczajny człowiek, wybierając się w podróż, pakuje standardowe w ogólnym pojęciu rzeczy. Fotograf musi do tego zabrać jeszcze sprzęt…. Jak się spakować na wyprawę fotograficzną, aby móc się swobodnie przemieszczać i łapać wymarzone kadry, bez potrzeby „zatrudniania” dodatkowego tragarza? Nadchodząca wyprawa do Azji okazała się dobrą okazją, by przetestować najlepsze możliwości.
Firma Fujifilm zawsze nas zaskakuje. Użytkownicy systemu X oczekując na pierwszy korpus z sensorem pełnoklatkowym otrzymali potwora z matrycą powyżej pełnej klatki. Pisząc „potwora” mam tu na myśli złotą stronę medalu tego słowa. Fujifilm w dobie fotografii tradycyjnej tworzyło kilka systemów średnio-formatowych od dalmierzy serii GW, nazywanych potocznie „texas leica”, występujących w formatach 6 cm x 4,5 cm po 6 x 9 cm. Inną serią był średni-format z pochyłami „GX”, gdzie wydano najjaśniejszy obiektyw portretowy. Mając doświadczenie ze średnim-formatem w czasach wywoływania w koreksie, Fujifilm postanowiło stworzyć system dla użytkowników potrzebujących większego sensora. Takim aparatem jest właśnie Fujifilm GFX 50s.